Chcą utworzyć sportową spółkę w Mysłowicach

Ten pomysł sprawdził się już w wielu miastach, być może Mysłowice będą kolejnym z nich. Miasto przymierza się do zorganizowania spółki, miejskiego klubu, który będzie kształcił sportowców w różnych dyscyplinach. Zamiast osobnych akademii, które obecnie działają przy klubach, to właśnie spółka wzięłaby pod swoje skrzydła wszystkich młodych zawodników.

Jakie dyscypliny miałyby swoje miejsce w spółce?

– Byliby koordynatorzy poszczególnych sekcji – piłkarskiej, siatkarskiej, sportów walki. Wszystkie te kluby, które teraz działają, byłyby zrzeszone w jednej spółce finansowanej też przez urząd miasta – mówi Karol Pawlik, dyrektor MOSiR

Jak zapewnia dyrektor mysłowickiego MOSiRu, scentralizowany system szkolenia ma wiele zalet. Uwolniłby też kluby od różnych obowiązków, jakie obecnie spoczywają na ich barkach.

– Odchodzą im kwestie księgowości, zarządzania bieżącego, kosztów związanych z transportem, z zasobami medycznymi, z sędziami – wszystko leżałoby na barkach tej spółki. Już nie trzeba nawet mówić o tym, że kwestia pozyskania sponsora dla jednej spółki jest o wiele prostsza – tłumaczy dyrektor.

Co ważne, w zamyśle pomysłodawców, utworzenie spółki nie oznaczałoby końca tożsamości klubów. Te dalej funkcjonowałyby i wspierały młodych zawodników. Głównym celem utworzenia spółki jest zapewnienie sportowcom z Mysłowic możliwości na najwyższym poziomie. Konsultacje trwają, ale ze strony klubów padły już pierwsze aprobaty tego pomysłu.

– My kibicujemy temu przedsięwzięciu, wspieramy dyrektora MOSiR-u, przekazujemy swoje pomysły – mówi Grzegorz Piechota, wiceprezes Unii Kosztowy

Dyrektor zapowiedział, że konkretny zarys funkcjonowania spółki powinien być gotowy w 2020 roku.