Zbliża się gorący okres wyborczy, choć dla jednej z partii jest już w zenicie, wszak jej kandydaci korzystają z każdej okazji, żeby osobiście pojawić się w naszym okręgu. Dajmy na ten przykład choćby premiera Morawieckiego.

W tych wyborach do parlamentu wszystkie partie liczą też na wsparcie samorządowców. Nie inaczej jest w Mysłowicach. Któż może w lokalnym samorządzie najbardziej pomóc przy wyborach jak nie marszałek, prezydent czy wójt. Ci, którzy są wprost z nadania rządzącej partii, nie mają żadnego problemu – wspierają swoich. Są jednak prezydenci, którzy siedzą na stołku jakby okrakiem. Do nich należy nasz prezydent.

Przed wyborami deklarował się jako kandydat bezpartyjny, więc miał w radzie zdecydowaną mniejszość, co już na starcie źle mu wróżyło. Na początku kadencji udało mu się jednak na moment przeciągnąć głosy radnych z PiS-u i Mysłowickiego Porozumienia Samorządowego.

Z upływem czasu jest jednak coraz gorzej. Poważne zaniechania z jego strony w dziedzinie działań zmierzających do naprawy miejskich finansów, zraża do niego koalicjantów. Przed etapem prawdy, jakim było w radzie głosowanie nad wotum zaufania, żył chyba w ciągłym strachu. Zrobił więc wcześniej kilka ruchów. Zapisał się – czy nawet ją tworzył – do partii Inicjatywa Polska, która jest żelaznym koalicjantem Platformy Obywatelskiej. Pojawił się zatem na spotkaniach przedwyborczych tej formacji, gdzie deklarował, że PiS trzeba odsunąć od władzy.

Prezydent jednak uznał, że lepiej mieć po swojej stronie radnych PiS-u, jako przedstawicieli partii rządzącej w województwie i kraju. No i kolejne wybory też mogą przecież wygrać. Z drugiej strony, jako oficjalny koalicjant PO, chce mieć po swojej stronie radnych PO, którzy nomen omen mają najsilniejszy klub, tzw. Koalicji Obywatelskiej (KO). Okazało się, że w głosowaniu nad wotum zaufania to właśnie głosy radnych KO go uratowały, choć i radni PiS też byli na tak. Oficjalnie jednak prezydent podziękował za głosy radnym PiS-u, no i napomknął o tzw. lokalnej koalicji PiS-u i Koalicji Obywatelskiej.

Czemu wprost nie podziękował Koalicji Obywatelskiej? Pewnie z dwóch powodów. Po pierwsze, jest realistą, a realną władzę w kraju sprawuje PiS, a po drugie, że szefem Koalicji Obywatelskiej w Mysłowicach jest poseł Wojciech Król, którego nasz prezydent „nie trawi”. Widać z tego, że prezydent sprytnie postawił na dwa konie – na PiS i na KO. Którykolwiek by z nich wygrał, to on zawsze będzie w tzw. obozie władzy.

Przypomina mi to sytuację z bajki Fredry pt. „Osiołkowi w żłoby dano”. Na początku bajki osiołkowi nic nie zagraża, więc może skubnąć i owsa, i siana, ale koniec tej historii jest smutny. Co daję pod rozwagę, cytując skrzętnie treść bajki.

Grażyna Haska

Osiołkowi w żłoby dano,
W jeden owies, w drugi, siano.
Uchem strzyże, głową kręci.
I to pachnie, i to nęci.
Od któregoż teraz zacznie,
Aby sobie podjeść smacznie?
Trudny wybór, trudna zgoda –
Chwyci siano, owsa szkoda.
Chwyci owies, żal mu siana.
I tak stoi aż do rana,
A od rana do wieczora;
Aż nareszcie przyszła pora,
Że oślina pośród jadła –
Z głodu padła.