Mieszkańcy ul. 3 Maja nie odpuszczają, a miejskie władze na razie wykazują bezradność w sprawie rozkopanej drogi. Na środowym (10 lipca) spotkaniu, trwającym kilka godzin, mieszkańcy dowiedzieli się jedynie, że miasto nie ma wpływu na stan tej drogi i że trwają rozmowy z wykonawcą, by ten zakończył rozkopany, ponad wyznaczony harmonogram, odcinek i skredytował związane z tym wydatki. Decyzja wykonawcy w tym względzie ma zostać podjęta za dwa tygodnie. Za dwa tygodnie odbędzie się też kolejne spotkanie, tym razem, jak obiecał prezydent Wójtowicz, z udziałem przedstawiciela zarządu firmy wykonawczej.

Temat rozkopanej ulicy 3 Maja wraca w rozmowach z prezydentem po raz drugi. Zaproszeni przez Dariusza Wójtowicza mieszkańcy na spotkanie do Szkoły Podstawowej nr 14 nie usłyszeli jednak jak długo jeszcze będą musieli chodzić po rozkopanej drodze, bez chodników i krawężników, z nie najlepiej przygotowanymi objazdami. Nie usłyszeli też, kto nie dopilnował tak źle ocenianej przez nich przebudowy, mimo iż obok prezydenta w spotkaniu wziął udział m.in. Roman Michalski, naczelnik wydziału inwestycji, któremu podlegał i podlega cały proces przygotowania i nadzorowania tej inwestycji.

To wyboista droga bez chodników, niebezpieczna dla nas i naszych dzieci, które niedługo idąc do szkoły będą szły niebezpiecznym poboczem, mówili mieszkańcy wskazując zagrożenia. To droga, po której jeżdżą samochody łamiąc zakazy, bo objazdy są nieczytelne, a służby mundurowe, które mogłyby je egzekwować raczej trudno tu spotkać, wyliczali koleje zaniedbania ze strony i wykonawcy i miasta, jako inwestora. To w końcu wszędobylski kurz, gdy nie pada i błoto oraz zalewane piwnice domów jak zdarza się deszcz, zgłaszali kolejne problemy związane z niedopilnowaną przebudową.

Chcieli też wiedzieć, kto ustalił taki harmonogram prac, gdzie zamiast wyznaczonych kolejnych odcinków do przebudowy, rozkopuje się całą drogę. Pytali kto odpowiada za taką organizację prac budowlanych i brak bezpieczeństwa.

Ulica 3 Maja to plac budowy i odpowiedzialność za bezpieczeństwo na niej leży po stronie wykonawcy. Rozkopana droga ponad plan, to też sprawa wykonawcy, tłumaczył prezydent. Dlaczego? Bo miasto nie może zwiększyć w tym roku ani zakresu robót, ani co ważniejsze zakresu finansowania, stąd nie pomoże w zabezpieczeniu kłopotliwego odcinka, jak mantrę powtarzał Wójtowicz. Na dowód odczytał stosowną opinię prawną, zabraniającą takich zmian w umowie z wykonawcą, pod rygorem odpowiedzialności karnej. Tymczasem okazało się, że taka zmiana miała już miejsce z początkiem tego roku. Podpisanym aneksem z 7 stycznia, Wójtowicz przesunął wykonanie części robót z 2018 r. na 2019 z jednoczesnym przesunięciem finansowania na kwotę niemal 400 tys. złotych.

Mało tego, miasto wyraziło zgodę na przyspieszenie prac i rozkopanie drogi ponad ustalony zakres pierwszego odcinka robót, nie gwarantując, jak się okazało, zwiększonego w ślad za tym finansowania. Według pobieżnych rachunków chodzi o wydanie z kasy miasta kilkuset tysięcy złotych. Tych jednak w planie wydatków brak.

Jakie są szanse na doprowadzenie rozkopanego placu budowy do stanu dającego przetrwać najbliższe kilka miesięcy? Sprawą, jak poinformował mieszkańców prezydent Wójtowicz, zajmuje się zarząd spółki Berger Bau, która jest wykonawcą przebudowy ulicy. O decyzji, czy skredytuje ponadnormatywne roboty, ma poinformować miasto w ciągu dwóch najbliższych tygodni.

Natomiast prezydent zobowiązał się do pełniejszego nadzoru służb mundurowych, by egzekwowały przestrzeganie objazdów i zakazu ruchu, zabezpieczenia piwnic przed zalewaniem, przekonaniem wykonawcy do zabudowania przed jesienią chodników i krawężników, by zwiększyć bezpieczeństwo dzieci w drodze do szkoły.

Żądane natomiast dokumenty związane z inwestycją jak np. harmonogramy robót, podpisane aneksy i inne zmiany związane z wykonaniem umowy z wykonawcą, które powinny znaleźć się w BIP na stronie urzędu, mają zostać tam umieszczone niezwłocznie.

Grażyna Haska