Aż 176 mieszkańców przyszło na zebranie wyborcze do Rady Dzielnicy Kosztowy. Taka frekwencja to dowód na duże zaangażowanie tamtejszej społeczności w życie swojej dzielnicy.

Wybory odbyły się w miniony poniedziałek w Szkole Podstawowej nr 16. Wymagane kworum to 60 osób, a zainteresowanie spotkaniem okazało prawie 3 razy tyle mieszkańców.

Do rady głoszonych zostało 32 kandydatów. Spośród tych osób mieszkańcy musieli wybrać 15, które w bieżącej kadencji będą reprezentować mieszkańców Kosztów, zgłaszać zadania do wykonania w tej dzielnicy i opiniować niektóre propozycje władz miasta.

Ostatecznie do Rady Dzielnicy Kosztowy weszli: Michał Urbańczyk, Rafał Włosek, Piotr Glos, Beata Janicka, Jacek Brom, Gabriela Saternus, Andrzej Szyja, Aleksandra Klekot, Krzysztof Palka, Małgorzata Manowska, Tomasz Król, Ilona Wybraniec, Andrzej Kijanka, Beata Kaczmarczyk, Aneta Wykręt. Najliczniej mieszkańcy poparli Michała Urbańczyka, oddając na niego 115 głosów.

Dodajmy, że w dotychczas przeprowadzonych wyborach w 5 dzielnicach do składu rady zgłoszono 15 osób, czyli tyle, ile liczy rada, dlatego tam głosowanie się nie odbyło.

Mieszkańcy pytają

Spotkanie wyborcze było też okazją do zadania pytań reprezentującej gminną władzę wiceprezydent Urszuli Grucy – Stachury. Mieszkańcy pytali dlaczego na skwerze przy ul Migdałowej oznaczono rosnące tam drzewa do wycięcia. – To jedyne już miejsce gdzie mamy trochę zieleni od lat. Czy prawdą jest że planuje się tam parking? – pytał zainteresowany mieszkaniec Kosztów. Konkretnej odpowiedzi od wiceprezydent nie uzyskał, a domniemanie, że to teren przeznaczony pod realizację wygranego zadania w ramach MBO, trudno uznać było za odpowiedź wiążącą. Temat zatem czeka na konkretne wyjaśnienie.

O powód sprzedaży ostatniego gminnego terenu na obszarze tzw. rowu kosztowskiego, pytał kolejny mieszkaniec. Niestety pytanie też pozostało bez odpowiedzi. Podobny los spotkał pytających o urzędników, którzy są odpowiedzialni za nasadzenia drzew wzdłuż ul. Fików. – To były wyrzucone pieniądze, bo te nie dość, że usychają, to są dewastowane, ponieważ nikt o nie nie dba – usłyszała wiceprezydent Gruca.

O likwidację miejskiego punktu w Quick Parku i kosztów jego zorganizowania i utrzymania, pytała jedna z mieszkanek Kosztów zbulwersowana decyzją o zamknięciu punku.

Mieszkańcy z uwagą wysłuchali też opinii o roli rady dzielnicy i szans na jej siłę sprawczą. Doświadczeniami na ten temat podzieliła się z oczekującymi na wynik głosowania Natalia Głombek, członkini ustępującej rady.

– Nie spodziewajcie się państwo, że rada dzielnicy ma jakąkolwiek siłę sprawczą i że jej propozycje czy opinie naprawdę brane są poważnie pod uwagę – mówiła Natalia Głombek, podając szereg przykładów takich sytuacji. Przypomniała też, że będący do dyspozycji rady budżet, w ramach którego członkowie rady mają prawo wskazać prezydentowi zadania do wykonania, nie jest rzeczywiście realizowany zgodnie z wolą rady. Od co najmniej trzech lat proponowane zadania w ramach budżetu nie zostały wykonane, a pieniądze nigdy nie wróciły do dyspozycji rady. Tym sposobem gmina w zasadzie jest dłużna kosztowskiej radzie co najmniej 90 tys. złotych, usłyszeli mieszkańcy.

Niestety takie praktyki gminy nie dotyczą tylko Kosztów. Może zatem zobowiązać prezydenta do zwrotu niewykorzystanych dzielnicowych budżetów i powiększenia tegorocznej puli? Wszak nie o demokrację na sztandarach tu chodzi, a o rzetelny i rzeczywisty udział społeczności w zarządzaniu miastem.