Słynąca ze spokoju i sielskości dzielnica Krasowy, spokojną, przynajmniej w rejonie ulic Orła Białego i Dąbrówki nie jest. Spokojną bywa jedynie we wspomnieniach mieszkających tam osób. Spokój – jak mówią – skończył się, gdy swój biznes w okolicy zaczęli rozkręcać Tomasz K. i Joachim B. Ich firma skupia się na usługach budowlanych, rozbiórkach i transporcie gruzu. Przedsiębiorcy urządzili tam bazę, na której dużymi ciężarówkami, zwożą i składują gruz. Wszystko pod oknami nowo wybudowanych domów.

Interweniowali w mieście – bezskutecznie

– Byliśmy u prezydenta, jednak ten „udaje”, że nic nie może zrobić. Wojewódzki Urząd Ochrony Środowiska wydał negatywną opinię na temat zachowań firmy wykazując szereg nieprawidłowości, za które firma powinna płacić niebotyczne kary. Tak się niestety nie dzieje, a jedyną aktywnością jaką wykazują nasze władze jest ciągłe wysyłane maili, z których wynika, że kto inny powinien zająć się sprawą – pisze w nadesłanym do CT piśmie dzielnicowy radny Mariusz Jeruzol.

DCIM/100MEDIA/DJI_0034.JPG

I podkreśla, że badające sprawę instytucje twierdzą, że firma nie ma prawa bytu w takim miejscu, jednak prezydent wciąż nie wydał stosownej w tej sprawie decyzji.

O interwencję poprosili posła Wojciecha Króla

W ocenie mieszkańców prezydent robi w tej sprawie nie wiele. Dlatego poprosili o pomoc mysłowickiego parlamentarzystę – Wojciecha Króla.

– Nie dziwię się mieszkańcom, że są już zmęczeni walką o spokój i porządek – mówi w rozmowie z CT Wojciech Król. On sam interweniował już u nie tylko u prezydenta miasta i marszałka województwa, policjantów, ale również w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Wojewódzkim Inspektoracie Nadzoru Budowlanego. Szansy na pozytywne – dla mieszkańców – zakończenie sprawy upatruje w postawie Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, gdzie również skarżył działalność przedsiębiorców. – Konsekwencja w działaniu i zaangażowanie wszystkich organów i instytucji państwa musi przynieść sukces – podkreśla Król.

Nakaz WIOŚ zaskarżony

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, po przeprowadzonych w kwietniu i maju kontrolach, zalecił usunąć zmagazynowane, bez koniecznego zezwolenia, odpady. Nakazał przedsiębiorcy ewidencjonować te, które są efektem prac budowlanych, a przede wszystkim wystąpić o zgodę na ich zbieranie i opłacić stosowne opłaty. Od tej decyzji odwołał się Tomasz K. Sprawa czeka na rozpatrzenie przez sąd administracyjny w Gliwicach.

Radny Antoni Zazakowny proponuje

W sukurs poszkodowanym mieszkańcom, na miejskim szczeblu przychodzi radny z Krasów – Antoni Zazakowny. W czasie najbliższego posiedzenia Rady Miasta chce on pytać urzędników, czy przedsiębiorca został zobowiązany do złożenia wniosku o wydanie zezwolenia na składowanie takich odpadów i czy stosowny wniosek wpłynął do gminy . Chce również zmiany lokalnego prawa – planu miejscowego.

– Trzeba w nim zapisać, że i w tej części Krasów, tak jak ma to miejsce w znaczącej części tej dzielnicy, można prowadzić wyłącznie usługi nie uciążliwe dla mieszkańców – wyjaśnia Zazakowny.

Radźcie sobie sami

Inną propozycję na jednym ze spotkań z mieszkańcami miała zastępczyni Dariusza Wójtowicza.

– Zaproponowała, abyśmy napili się wódki z sąsiadami i spróbowali dogadać – żali się w piśmie Jeruzol.

Sporą inercję w tej sprawie zdaniem radnego Jeruzola wykazuje mysłowicka policja. Zapylenia i innych uciążliwości nie byłoby, gdyby stróże prawa regularnie egzekwowali obowiązujące przy ul. Dąbrówki ograniczenie wagi samochodów do 6 ton. O liczbę interwencji w tej sprawie policjantów zapytał już radny Zazakowny. Na razie czeka na odpowiedź.

(goch)