Mysłowicki Szczep ZHP Zielony Płomień, który działa od listopada zeszłego roku, zorganizował swój pierwszy samodzielny obóz letni. Zuchy, harcerze i instruktorzy ze szczepu wyjechali na początku lipca w Bory Tucholskie do bazy obozowej w Czernicy, nad jeziorem Dybrzyk. Kadrę obozu stanowili drużynowi i funkcyjni szczepu – młodzież wychowana w tym harcerskim środowisku, na co dzień pracująca wolontariacko w drużynach należących do Zielonego Płomienia.

Zajęcia na obozie zawieszone były w fabule “Kiedy Słońce było bogiem”, opartej o tradycje i wierzenia naszych praprzodków zamieszkujących polskie ziemie jeszcze przed powstaniem państwa polskiego. Uczestnicy przeżyli na obozie słowiański rok. Obchodzili święta związane z wszystkimi porami roku: Jare Gody, Noc Kupały, Dożynki, Dziady, Szczodre Gody. Poznali zwyczaje panujące wśród Słowian, tradycje przekazywane z pokolenia na pokolenie, które w większości żyją w naszej kulturze do dziś, choć obecnie niekoniecznie są kojarzone z tak dawną kulturą. Mieli również okazję spotkania z Wikingiem oraz pracowitymi pszczołami w Miodowej Wiosce. Nie lada frajdą dla harcerzy były skoki przez ognisko podczas Nocy Kupały, czy bitwa morska z Wikingami. Nie zabrakło też igrzysk sportowych, podczas których odbył się turniej walki na miecze, strzałów z łuku do tarczy, pchnięcia kulą. Odbyły się rozgrywki w popularnej wśród harcerskiej młodzieży grze Jugger oraz pochodzącej od Wikingów grze Kubb.

Hitem na obozie okazał się Słowiański Jarmark. Wszystkie zastępy miały za zadanie przygotować towary i usługi, które potem wystawiały na swoich straganach oferując reszcie uczestników do sprzedaży. Gra ekonomiczna, ucząca młodzież zasad panujących na rynku, trwała cały dzień, a jakość przygotowanych przez uczestników towarów i usług naprawdę zakakiwała. Za specjalną walutę – dukaty – można było zakupić pamiątki obozowe, wypić lemoniadę, a nawet zjeść naleśniki z leśnymi owocami.

2 tygodnie obozu minęły bardzo szybko i w ubiegłą niedzielę, 14 lipca, harcerze z Zielonego Płomienia wrócili już do domów. Ale wrócili z wielkim bagażem wspomnień i doświadczeń oraz nowych przyjaźni, które pomogą przetrwać im nadchodzący rok harcerski w oczekiwaniu na kolejny obóz, w roku 2020.

hm Anna Berzowska – komendatka Mysłowickiego Szczepu “Zielony Płomień”

Fot. Michał Gandyk