Brak oświetlenia, brak asfaltu, brak odwodnienia – to codzienność mieszkańców bocznej ul. Ziętka. Od 16 lat, czyli odkąd powstały tu pierwsze domy, władze miasta nie potrafią pomóc swoim mieszkańcom.

Droga przy bocznej ul. Ziętka w części jest drogą prywatną. Przed laty, po wybudowaniu swoich domów, część właścicieli nieodpłatnie zrzekło się drogowych działek na rzecz gminy. Po zmianie przepisów gmina może, ale już nie musi się zgodzić na takie przejęcie. Gdyby się zgodziła, musiałaby odpowiadać za utrzymanie całej drogi.

W tej chwili gmina jest większościowym, lecz nie jedynym udziałowcem w drodze. – Ale to nie zwalnia jej z obowiązków, jakie posiada w stosunku do tej drogi – podkreślają mieszkańcy ulicy. Tymczasem, patrząc na stan bocznej ul. Ziętka można odnieść wrażenie, że władze Mysłowic o swoich obowiązkach zapomniały. – Wielkim sukcesem było to, że udało nam się załatwić, jeszcze za pierwszej kadencji prezydenta Lasoka, że nam przywieźli frez tutaj. Bo jak się z domu wychodziło, doszło do końca drogi, to trzeba było buty zmieniać, bo człowiek był do połowy w błocie – opowiada jeden z mieszkańców. – Jak popada deszcz to jest tragedia, są kałuże, nie wiadomo w co się wpadnie, niektórzy już mieli kłopoty z samochodami – dodaje.

Brak asfaltowej nawierzchni i wszechobecne wyboje to nie jedyne zmartwienie mieszkańców. Równie ważny jest brak oświetlenia drogowego. Jesienią, zimą i wczesną wiosną dzieci wracające popołudniami ze szkoły muszą sobie oświetlać drogę latarkami w telefonach, niektóre chodzą z czołówkami na głowach. Poza tym w zimie trzeba prosić miejskie służby o odśnieżenie i posypanie drogi solą.

Poprzednie władze deklarowały, że droga zostanie wyrównana. Na deklaracjach się skończyło. Nowy prezydent, będąc jeszcze radnym, pisał interpelacje w sprawie stanu nawierzchni tej ulicy, więc problem świetnie powinien znać. Niestety, po zmianie władzy widoki na rozwiązanie problemów ul. Ziętka pozostają bez zmian. Mieszkańcy narzekają na brak współpracy z prezydentami, tak poprzednim, jak i obecnym. Dość powiedzieć, że na ostatnią odpowiedź z urzędu miasta czekali 3 miesiące. Poza lakonicznymi wyjaśnieniami, konkretów nie usłyszeli. W sprawę zaangażowali się radni Jacek Szołtysek i Joanna Pniok. Wstępnie na sierpień zaplanowano spotkanie z sprawie drogi, które ma się odbyć w szkole nr 6. Radni skierują też do prezydenta interpelację w tej sprawie.